Prawdziwa historia orkiestry transsyberyjskiej, królów gitar w smokingach, którzy stworzyli świąteczny rock

Alex Skolnick, Al Pitrelli, Russell Allan i inni wyjaśniają, jak grupa weteranów heavy metalu stworzyła jedną z największych sensacji w muzyce świątecznej
  • To, jak długo działający heavy metalowy zespół przekształcił się w jedno z największych nazwisk w muzyce świątecznej, jest historią samą w sobie, ale skrócona wersja jest taka, że ​​w 1996 roku, po niespodziewanym sukcesie ich piosenki „Christmas Eve (Sarajevo 12/24), Savatage i ich wieloletni producent Paul O'Neill nagrali wakacyjny album i wydali go pod inną nazwą. Drugi pojawił się w 1998 roku, a rok później rodząca się grupa zarezerwowała swoje pierwsze koncerty na żywo, które, ku uldze Plate'a, otrzymały entuzjastyczne recenzje.

    Filadelfia była jednym z zaledwie pięciu rynków, na których OSP działał podczas pierwszego wejścia w tournée. W tym roku zagrają jednak w sumie 104 koncerty podczas sześciotygodniowej, sponsorowanej przez Hallmark trasy po arenach. Od czasu tego pierwszego występu w 1999 roku grupa dostarczyła swoją unikalną hybrydę rocka, klasyki i teatru muzycznego ponad 13 milionom ludzi, zarabiając ponad pół miliarda dolarów. Z mottem „zamglić, rozświetlić, wysadzić w powietrze” zdobyli również reputację jednej z najbardziej imponujących produkcji w muzyce na żywo, z przeobrażającymi się scenami, lewitującymi piramidami pirotechnicznymi, olśniewającymi laserami i ścianami ekranów wideo .

    Jednym z członków OSP, który zna wartość dużego doświadczenia, jest Pitrelli. Przed dołączeniem do Savatage w 1995 roku gitarzysta – który później spędził dwa lata w Megadeth – występował z takimi muzykami jak Stephen Pearcy, Asia i Dee Snider. Ponadto pełnił funkcję dyrektora muzycznego zespołu Alice Coopera podczas światowej trasy koncertowej piosenkarki wspierającej platynowy album z 1989 roku Śmieci , który przypisuje mu pomoc w przygotowaniu go do podobnej roli, jaką obecnie pełni w TSO. „To było moje pierwsze wprowadzenie do gry w rocka stadionowego i stadionowego 'n'; roll, ale był to jeszcze spektakl i wciąż był teatralny w swojej prezentacji – mówi.



    Podczas gdy trasa TSO jest dwumiesięcznym zobowiązaniem dla większości jej członków, Pitrelli jest zaangażowany w grupę przez cały rok, podczas której dzieli swój czas między rodzinny Nowy Jork i Tampa, gdzie zespół ma własne nagranie studio – dawny Morrisound, który sam w sobie ma głębokie związki z heavy metalem. W związku z tym nie dorabia tak, jak koledzy z trasy, tacy jak Plate, która również gra z Metal Church. „TSO tak naprawdę nie zrobiło zbyt wiele w miesiącach wiosennych i letnich, kiedy to Metal Church prowadzi większość swoich interesów, więc dla mnie działa to znakomicie” – mówi Plate.

    Odkąd dołączył do TSO w 2010 roku, Hoekstra mówi, że ewoluował jako wykonawca, po części ze względu na przyjazny dla rodziny charakter występów na żywo grupy. „Kiedy zacząłem pracować w TSO, byłem trochę bardziej w 'trybie hard rock'. kiedy wszedłem na scenę, a właściwie to nie jestem pod wieloma względami” – mówi. „Z biegiem lat robiłem się o wiele bardziej relaksujący i uśmiechnięty i po prostu dobrze się bawiąc ze wszystkimi, i czuję, że wróciłem to na inne koncerty – czuję się, jakbym był o wiele bardziej uśmiechnięty na scenie niż inni ludzie byli w Whitesnake, a to pochodzi od TSO.

    Podobnie Skolnick wierzy, że lata koncertowania z TSO pomogły uczynić Testament lepszym zespołem koncertowym. „W pełni zasługuję na TSO za pomoc w uzyskaniu scenicznej obecności, o której istnieniu nigdy nie wiedziałem”. on mówi. „Kiedy jesteś na scenie przed 10 000 ludzi — czasami dwa razy dziennie — to naprawdę buduje pewność siebie. W rzeczywistości, kiedy Testament został wskrzeszony, a my graliśmy na gigantycznych festiwalach i koncertowaliśmy z arenami i dużymi teatrami, myślę, że niektórzy byli zszokowani intensywnością i koncentracją mojego występu, który do tego czasu przyszedł po prostu naturalnie”.

    Nawet znakomici, podróżujący frontmani mówią, że wyrosli na doświadczeniu TSO. Soto, płodny melodyjny wokalista rockowy, najbardziej znany ze współpracy z Yngwie Malmsteenem i Journey, jest w trakcie 11. trasy z grupą, ale mówi, że prawie nie wracał przez kilka sekund. „To była absolutnie ogromna zmiana” – mówi o dołączeniu do obsady wokalistów TSO. „Z konieczności robienia przedstawienia stajesz się po prostu kolejnym trybikiem w maszynie. Chwilę zajmuje odsunięcie się od [myślenia, że] jesteś centralnym punktem programu i po prostu wtopienie się w otoczenie i upewnienie się, że jesteś tak samo ważny, jak światła lub lasery nad tobą. Musisz usunąć stronę ego.

    „Z drugiej strony stwierdziłem, że czerpię z tego więcej, niż początkowo chciałem, i to jest jeden z powodów, dla których wciąż tu jestem” – kontynuuje. „Wszystko, począwszy od klarownego kontaktu z publicznością, aż po upewnienie się, że tekst jest zrozumiały, po dopracowywanie go i pozwalanie innym aspektom występu oddychać. Zdajesz sobie sprawę, że w rzeczywistości możesz mieć kieszenie na ściąganie go z powrotem i wysyłanie go do przodu, w przeciwieństwie do wszystkiego, co musi być przyspieszone. To jest coś, co przeniosłem przez wszystkie lata pracy z TSO na to, co teraz robię z Soto”.

    Jeśli można łatwo krytykować TSO, to znaczy, że grupa nie dała jeszcze przełomowej gwiazdy — kogoś, kto może zapełnić areny w ciągu pozostałych 10 miesięcy w roku. Soto uważa, że ​​to mija się z celem, a sam serial jest gwiazdą. „Pewnego dnia rozmawiałem z Russellem” – mówi. „Traktujemy TSO jako błogosławieństwo w nieszczęściu, ponieważ możemy latać pod radarem. Cieszymy się, że nie podkreślają naszych nazwisk i naszych sukcesów i że możemy po prostu wejść i zrobić to jak równi sobie. Nie ma nikogo większego ani lepszego niż ktokolwiek inny – chodzi o to, co jest najlepsze w serialu.

    Według Pitrelli, ta postawa rozciąga się na garderobę grupy, która bardziej pasuje do strojów wieczorowych starszych par z Filadelfii niż do typowych strojów rockowych. Kwestionuje jednak pogląd, że formalny strój TSO jest wizualnym środkiem odkażającym, który sprawia, że ​​bombastyczna ścieżka dźwiękowa grupy i długowłosa obsada są przyjemniejsze dla „cywilnej” publiczności. „Smokingi nie mają nas maskować – dodają mu nieco więcej elegancji i klasy” – mówi. „To bardzo formalna prezentacja rockowego show. Gdybyśmy wychodzili tam w obciętych koszulach, nie ma w tym nic specjalnego. Jak tylko założę tę smokingową marynarkę, czuję się inaczej. To zabawne – w ciągu ostatnich 15 lat zagrałem jeden koncert bez smokingu, kiedy Savatage grał w Wacken w zeszłym roku i było to dla mnie naprawdę niezręczne. Czułem się nagi!

    Ilustracja autorstwa Johna Garrisona

    Clay Marshall może, ale nie musi być na Twitterze.