Jak życie nocne pomogło mi uporać się z moim zaburzeniem lękowym

To ciekawa rzecz, poruszać się i być nieświadomym swoich ruchów. W późnych latach nastoletnich i wczesnych dwudziestych, dużo poruszałem się w nocnych klubach, moje chemicznie zmienione ciało było zawalone dźwiękami i innymi ciałami. Suma wszystkich części – właściwej muzyki, wysokiej temperatury, ludzi wokół mnie – była ucieczką. Przeleciałem i zawiesiłem czas, poruszając się w tym samym miejscu, a doświadczenie stało się niezbędne do życia. Byłem cholernie przerażony – głównie o to, że sam się bałem – w sposób, o którym nikt nie wiedział. Klub nocny był moim azylem, parkiet taneczny paszczy wieloryba – i połknął mnie w całości.

Zacząłem mieć ataki paniki w wieku 17 lat. Na początku nie miałem pojęcia, co się ze mną dzieje – za każdym razem, gdy miałem „doświadczenia”, jak je nazywałem, robiłem się niesamowicie mdły i prawie omdlałem. Latem, zanim poszedłem na uniwersytet w Londynie, poszedłem do lekarza rodzinnego, myśląc, że jestem ciężko chory, tylko po to, by usłyszeć, jak używa nowych dla mnie zwrotów, takich jak „ataki paniki” i „poziom lęku”. Miałem najmniejsze zrozumienie tego, czego doświadczam, ale byłem też zdecydowany opuścić przedmieścia Hertfordshire dla wielkości Londynu. Nie chciałem rozmawiać o moim „zdrowiu psychicznym”, więc omówiłem to z moimi rodzicami, którzy byli równie zdziwieni tym, o co się martwiłem. „To zniknie” – pomyślałem. Tak się nie stało.

Mam teraz trzydzieści lat i napisałem książkę o lęku – o tym, jak wpłynął na moje życie, a także na miliony istnień ludzkich na całym świecie, często w tajemnicy. Zrobiłem co w mojej mocy, aby zbadać neurobiologię lęku i próbowałem usunąć piętno, które go otacza. Przeszedłem terapię poznawczo-behawioralną, zażywałem leki i chociaż czasami mam złe dni, jestem świadomy swojego stanu. Mam teraz język na sposób, w jaki mój mózg słabnie.



Kiedy byłem młodszy, nie miałem żadnej wiedzy. Strach przed atakiem paniki był prawie gorszy niż same ataki, niski poziom szumu, który stawał się bardziej przenikliwy w sytuacjach towarzyskich. Byłem towarzyski, ale było ciężko. Gdybym nie miał wyraźnego widoku na wyjścia lub łazienki, nie wytrzymałbym długo. Wszędzie, gdzie się udałem, musiałem wizualizować sobie drogę ucieczki, na wypadek gdybym musiał być sam.

Zacząłem rozwijać serię zachowań, aby nikt nie wiedział, co dzieje się w mojej głowie. Nie miałem pojęcia, jak bardzo to wpłynie na mnie później – po prostu chciałem być oraz wyglądać fajnie, co ten biznes „ataku paniki” stał na przeszkodzie. Byłem jednak świadomy, że potrzebowałem fizycznego i psychicznego wyzwolenia i nie wiem, czy kiedykolwiek doświadczyłem większego poczucia wyzwolenia niż na wypełnionym po brzegi parkiecie Trasha.

Trash był londyńską bluzą, która rozpuszczała gatunki i płeć, prowadzonym przez DJ-a/producenta Erola Alkana w poniedziałkowe wieczory od 1997 do 2007 roku. Kilka razy zmieniał miejsca, ale uczęszczałem tylko wtedy, gdy był w The End, ogromnej, podziemnej przestrzeni w pobliżu Tottenham Court Road. Czytałem o Trash i innych klubowych nocach w magazynach takich jak Twarz i desperacko pragnął znaleźć się wśród tłumu asymetrycznych włosów, dymu papierosowego i płynnej seksualności. Byłem w trakcie uświadamiania sobie kilku rzeczy o sobie i miałem nadzieję, że ta scena pomoże mi iść dalej do przodu.

Kiedy po raz pierwszy poszedłem do Trash w 2003 roku, od razu poczułem przynależność. To nie był klub do przyklejania się do ścian lub siedzenia w pobliżu: ludzie tańczyli w nocy, nawet jeśli następnego dnia musieli wstawać do pracy. Chodziłem też do innych klubów, ale Trash był miejscem, w którym naprawdę mogłem odpuścić. Nie chodziło też tylko o taniec: bycie częścią tłumu podobnie myślących ludzi pobiło moje niespokojne myśli do tego stopnia, że ​​zamanifestowałem się czysty rozsądek. Spojrzenie na ludzi wokół mnie pomogło odpowiedzieć na pytania dotyczące mojej tożsamości – kim chciałem być, z kim chciałem być i wszystkie rzeczy, które przyczyniły się do mojego stanu umysłu.

Trash był inkubatorem odkryć. Electroclash był w pełnym rozkwicie w 2003 roku, a Alkan grał dużo tego materiału, ponieważ jego publiczność była bardziej otwarta niż inne tłumy indie. To było pierwsze miejsce, w którym zdałem sobie sprawę, że lubię jakikolwiek rodzaj muzyki tanecznej. Pamiętam, jak słyszałem bangery, takie jak „Madame Hollywood” Felixa Da Housecata i „Emerge” Fischerspoonera, które brzmią tak mocno i seksownie, że miałam wrażenie, że mogę wybuchnąć. Wszyscy wybuchali, wyrywając się ze swoich dziennych poczwarek w spocone, szarpiące się postacie w ciemnym pokoju, całujące się z ludźmi, o których nie sądzili, że będą się całować.

Pewnej nocy Alkan zagrał „Idioteque” Radiohead i zrobił coś na tyle, że rytm był ogłuszający i poczułem, jak światy się zderzają. słuchałem Dziecko A w słuchawkach w szóstej klasie świetlicy i na spacerach do domu ze szkoły, gęsiej skórki wylatuje mi ze skóry, gdy przechodziłem obok miejscowego basenu i nie miałem nikogo, z kim mógłbym się tym podzielić. Teraz byłem w nocnym klubie w Londynie, tańcząc dziko do tego. Nie mogę oddać opisowej sprawiedliwości temu, jak się czułem.

Dziś moje życie towarzyskie toczy się w domach ludzi, w pubach, restauracjach i na kanałach. Śmieci już nie istnieje, podobnie jak Koniec. Nie chodzę teraz na clubbing i nie wiedziałbym gdzie iść, nawet gdybym chciał. Życie nocne Londynu na początku XX wieku było olśniewające, młode, nieokiełznane i pełne możliwości. Nie poznaję teraz nocnego życia Londynu, ale może to dlatego, że nie jestem już taki młody.

Spotkałem niektórych z moich najlepszych przyjaciół w klubach nocnych Londynu i poza nimi. Teraz wiem, że sporo z nas cierpiało w sposób, w jaki nie umieliśmy się wtedy komunikować. Jeden z moich najstarszych przyjaciół, fotograf Matt Irwin, przez jakiś czas pracował przy drzwiach w Trash; w zeszłym miesiącu odebrał sobie życie. Nie wiedziałem, jak wtedy jego umysł rozpaczał, a on też nie wiedział o moim – tylko, że kiedy wszedł do środka na tańce w swoim Reebok Classics, zmieniliśmy się. Naszym jedynym imperatywem było zobaczyć siebie nawzajem w sobie. Musieliśmy być tam, w ciemności, nie myśląc.

Niepokój, który znałem w późnych nastolatkach i wczesnych latach dwudziestych, jeszcze się nasilił. Zajęło mi ponad dekadę, aby odpowiednio się tym zająć; trzy lata temu musiałem poważnie zbadać siebie i swoją zdolność do dalszego życia bez pomocy. W najgorszych chwilach przypominałabym sobie wolność, jaką czułam w te poniedziałkowe wieczory, i zaczęłam płakać – ale teraz nie potrzebuję nocnych klubów. Z biegiem czasu odkryłem, czego potrzebuję, aby osiągnąć spokój umysłu, który sprowadza się do dobrego snu, ćwiczeń i długich rozmów w biały dzień – wszystkich tych nudnych rzeczy. Wyszedłem mając dwadzieścia kilka lat nie tylko dlatego, że chciałem imprezować, ale dlatego, że nie chciałem być sam ze swoimi myślami. Teraz muszę być z nimi sam na sam i mogę... ale Chryste, gdyby Trash wrócił tylko na jedną noc, byłbym pierwszy w kolejce.

Śledź Eleonorę na Świergot .

„Anxiety for Beginners” Eleanor Morgan został opublikowany przez Bluebird Books